Perspektywa : Cindy
Cześć. Mam na imię Cindy. Przez 18 lat mieszkałam w Sheffield z mamą i młodszą siostrą, Francine. Ale wczoraj Strasznie się pokłóciłam z mamą i chyba muszę się wyprowadzić. Nigdy nie lubiłam się narzucać i zawsze widziałam granice. I ta granica właśnie się pojawiła. Moja mama nie ma czasu chodzić do pracy i zajmować się Francine. Chociaż nie rozumiem dlaczego Francine nigdy nie starała się pomóc mamie albo pomóc sobie, tylko czekała aż mama wszystko jej poda do ręki.
Chyba każda dziewczynka ma taki okres w życiu, że chce zostać piosenkarką. Ale u mnie ten okres się nie skończył kiedy zostałam nastolatką i nadal trwa jak jestem dorosła. Tak, jestesm dorosła. Przynajmniej tak myślę. Bo jeśli dziewczyna chce się wyprowadzić żeby nie robić balastu to dla mnie dorosłość. Chociaż nie wiem czy mama sobie poradzi z tym bachorem. Ale ja jestem uparta. A pozatym łatwo można sprawić u mnie gniew. I nigdy jej tego nie zapomnę tego co mi powiedziała.
Zobaczyłam ładne mieszkanie w internecie. Jedyny minus to że jest w Manchesterze. A dodego mam problem z budżetem, nawet jeśli co drugi dzień chodzę do pracy. Więc patrzyłam dalej. Nagle zobaczyłam reklamę 'London Talent School'. I okazało się, że szukają uczniów z talentami takimi jak śpiew i taniec. Pomyślałam przez chwilkę i zdecydowałam się kliknąć, chociaż wiedziałam, że i tak nie mam na nią żadnej szansy... Pfff , neee...
Zaczęłam klikać i czytać i klikać i czytać. Nagle usłyszałam dzwonek charakterystyczny dla mojej komórki. Spojrzałam na ekran i zobaczyłam tam, że dzwoni moja przyjaciółka, Sophie. Lubię ją, chociaż bardzo się różnimy.
-Halo.- Powiedziałam.
-Heeej!!! Co robisz, Cindy?-Odkrzykła Sophie.
-Szukam...E patrzę sobie na internet.-Wtedy zdałam sobię sprawę jak łatwo można mnie skusić tymi wszystkimi reklamami i jak łatwo można mnie odciągnąć od tematu.
-I ogólnie jestem zajęta.-Dodałam.
-Ach.-Westchnęła.-To ja ci już nie przeszkadzam.PAPAPAPA.
Zawsze w ten sposób pozbywam się natrętnych ludzi. Chociaż na kilka mniut. Ale się ich pozbywam.
Odłożyłam komórkę spowrotem na stolik i wróciłam do światu internetu. Znowu klikałam i czytałam i klikałam i czytałam. W końcu wycztałam, że każdy może iść na przesłuchanie. I że kosztuje to 200 funtów. Przez moją głowę przeszło kilka optymistycznych myśli... Optymistycznych... Nie często się to u mnie zdarza... Wtedy zeszłam na ziemię i pomyśałam sobie 'Co ja kurde robię. Przecież nigdy nie dostanę się do tej szkoły'.
Wyłączyłam komputer. Siedziałam przez chwilkę na krześle i znowu myśłałam i marzyłam o 'London Tanlent School'.Siedziałam bez ruchu. Po chwili westchnęłam i poczłapałam się do łazienki. Wzięłam krótki przysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam się do piżamy. Opadałam na łóżko i chciałam spać ale to co przed jakimiś 20 minutami widziałam w internecie nie dawało mi spokoju...
Wstałam z łóżka i wróciłam przed komputer.Włączyłam go i kiedy już włączałam Google Chrome usłyszałam otwieranie drzwi. Odwróciłam się i zobaczyłam twarz mojej siostry.
-Mogę wejść? -Powiedziała jakby smutnym głosem.
-Chodź.-Odpowiedziałam do niej zastanawiając się czego chce, bo zwykle unika kontaktu ze mną.
Francine wzięła sobie krzesło które było w moim pokoju i przeciągła je na miejsce koło mnie. I zaczęła patrzeć w ekran. Jak na 13-latkę jest moim zdaniem stosunkowo niedojrzała.
-Chcesz iść do tej szkoły???-Francine najwyraźniej przeczytała co tam pisze.
-Byłoby słodko gdybym mogła...- Odpowiedziałam jakby zmartwiona.
-A jak się można tam dostać?-Zapytała. Zdziwiło mnie, że ją to intersuje.
-Cóż... Trzeba Zadzwonić i załatwić sobie termin na przesłuchanie. Potem trzeba na przesłuchanie przyjechać i jeśli dobrze to pójdzie to przyjmą cię do szkoły i będzie trzeba sobie znaleźć mieszkanie w Londynie i codziennie z tego mieszkania przychodzić do tej szkoły.
-Trzeba się przeprowadzić do Londynu? -Chyba zrozumiała o co w tym chodzi.
-Eee tak...-Odparłam-Ale to nie jest tanie. Takie przesłuchanie kosztuje 200 funtów. Ale potem trzeba też płacić za mieszkanie, prąd i inne wydatki. A ja tyle nie mam.
-Bardzo chciałabym ci pomóc.-Powiedziała cichutkim głosem. Potem na nią spojrzałam i zauważyłam że patrzy na ścianę.
-Ty płaczesz?-Powiedziałam do niej.
Ale nie usłyszałam odpowiedzi, tylko :
-Twoje życie jest takie smutne. Ja ci mówię że zasłużyłaś sobie 'iście' do tej szkoły.Ja mam trochę pieniędzy. A mama też by ci napewno pomogła i jakoś pewnie by się udało. Ale ty musisz z nią pogadać.
Pomyślałam o tym co ona powiedziała i doszłam do wniosku że w ciągu kiedy ostatnio z Francine rozmawiałam , ona bardzo dojrzała. A pozatym doszłam do wniosku, że nie pluję na swoje własne marzenia. Może czasami powinnam dać sobie pomóc...
-Może porozmawiajmy o tym z mamą. Ona pewnie będzie z ciebie bardzo dumna, jeśli się do tej szkoły dostaniesz. -Dodała po chwili.
-Ale jeśli się nie dostanę? - Nadal Wątpiłam.
-To się wrócisz . -przewróciła oczami Francine.
Przez chwilkę panowała cisza pomiędzy nami. Potem moja siostra westchnęła i powiedziała :
-Kocham cię Cindy. - I wyszła.
Wyłączyłam komputer i ponownie poszłam spać. Nadal myślałam o szkole i co by się stało i jakby było mieszkać w stolicy.
``Rano.'
-Dzień dobry.-Powiedziałam jak weszlam do kuchni.
Mama i Francine już tam siedziały. Mama patrzyła na mnie tak... dziwnie. Jeszcze niegdy tak na mnie nie patrzyła. Zjadłam tradycyjne Brystyjskie śniadanie, ale czułam jej oczy na sobie. Gdy skończyłam jeść mama powiedziała :
-Chcesz iść do 'London Talent School' ?
-Eeeee...Tak fajnie by było. - Odpowiedziałam niepwenym głosem.
-Wiesz że musisz tylko ze mną porozmawiać jak coś chcesz?-Odparła mama jakby obrażona że mam tajemnice przed nią.
-Wiem, ale nie byłam pewna...-Odpowiedziałam jeszcze bardziej niepewnie.
-Pomogę ci. Mogę dać ci 300 funtów jak narazie.
-...A skąd je masz.? -Zapytałam.
-Twoja ... siostra zaoferowała pomoc... A jak ci trzeba więcej to mogę ci dać więcej.
-Mamo a co z tobą i Francine?-Oparłam.
-Wiesz że jak będziesz tak myśleć/mówić to nigdzie nie dojdziesz? Ja już przeżyłam wystarczająco, Francine ma 13 lat a teraz możesz! A o pieniądze się nie martw.
Nienawidzę jak ludzie mówią rzeczy przez które musze dużo myśleć i przemyśliwać. Ale w ostatnim czasie musiałam to robić za każdym razem kiedy z kimś rozmawiałam. Nawet więcej razy.
Wtedy Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wtedy pomyślałam że przez ostatnie kilka tygodni nikt nas nie odwiedzał tylko mama dużo była poza domem.Mama poszła otworzyć drzwi i zaczęła gadać z kimś w stylu ' Cześć, hej dzień dobry jak sie masz , jak minął ci dzień, czy się wyspałEŚ' Na większość pytań ktoś z męskim głosem odpowiadał 'tak, dobrze, świetnie.' Nagle zobaczyłam jakby grubego PANA około 40 lat mama obejmowała go jedną ręką. Pomyślałam sobie przez chwilke : 'To pewnie mamy nowy chłopak.'
I rzeczywiście okazało się, że ten grubas to chłopak mamy, że ma na imię Paul i ma 40 lat. Nawet nie wiedziałam, że jestem taka dobra w zgadywaniu. Nieważne. Paul usiadł przy stole a mama zrobiła mu herbatke. Wiem, trochę to nie oryginalne ale mu nie ufam. Mama, ja i Francine dużo z nim rozmawiałyśmy. Cieszyłam się, że są wakacje i nie muszę iść do szkoły. No tak nie muszę iść do szkoły ale spojrzałam na zegaerk i przypomniałam sobie że mam pracę do któej muszę iść. Popędziłam do mojego pokoju, umyłam zęby , ubrałam się i ogólnie przyszykowałam. Potem pobiegłam nic nie mówiąc przez kuchnię na ubrałam buty i równie szybko wybiegłam z domu. Miałam jednynie 15 minut na dotarcie do Tamper Coffee. Ledwo doszłam do przystanku i już przyjechał autobus. Wsiadłam do niego i zajęłam miejsce. Wtedy zrobiłam klasyczną minę 'Nie mam biletu!' ale w końcu to tylko trzy przystanki...
-Przepraszam za spóźnienie.-Powiedziałam dysząc po biegu.
- Nic się nie stało. Eeeaaaeee to bierz się za robotę. - Powiedział mój szef który już tam był i polerował za mnie naczynia. W sumie to spóźniłam się tylko 10 minut. I wtedy udałam się do krainy pracy i dorosłości. Spędziłam prawie cały dzień i chciałam się zapytać czy dostańę zaliczkę, ale się opanowałam bo szef mógłby pomyśleć 'Jaka bezczelna, przychodzi do pracy za późno i chce zaliczkę' i poprostu poszłam do domu.
Weszłam po cichu do mieszkania i jak zwykle zastałam mamę pijącą herbatkę w kuchni. Nie dowiary jak często ona to robi.
-Cindy... Usiądź.-Powiedziała mama jakby zmartwionym głosem.
-Wiesz, że nie zawsze można dostawać tego czego się chce?- Powedziała jak już siadłam.
- ALE TY TO DOSTANIESZ ! JEDZIEMY JUTRO NA PRZESŁUCHANIE DO LONDYNUUUU !!!-dodała po chwili. Uwielbiam jak ona robi złą minę do dobrej gry... :D
////////////////////////////////////////////////////////////////
Hej. : D prolog był trochę krótki ale nie miałam żadnego pomysłu żeby go wydłużyć. Za to macie gwarancje że zwykłe rozdziały będą dwa razy dłuższe. i będzie ich duuuuużo. Następny rozdział zrobię ... Może w za tydzień w piątek. Może co tyzień będę robiła nowe rozdziały? Mam tyle pomysłów w głowie.
/Jola x
-Eee tak...-Odparłam-Ale to nie jest tanie. Takie przesłuchanie kosztuje 200 funtów. Ale potem trzeba też płacić za mieszkanie, prąd i inne wydatki. A ja tyle nie mam.
-Bardzo chciałabym ci pomóc.-Powiedziała cichutkim głosem. Potem na nią spojrzałam i zauważyłam że patrzy na ścianę.
-Ty płaczesz?-Powiedziałam do niej.
Ale nie usłyszałam odpowiedzi, tylko :
-Twoje życie jest takie smutne. Ja ci mówię że zasłużyłaś sobie 'iście' do tej szkoły.Ja mam trochę pieniędzy. A mama też by ci napewno pomogła i jakoś pewnie by się udało. Ale ty musisz z nią pogadać.
Pomyślałam o tym co ona powiedziała i doszłam do wniosku że w ciągu kiedy ostatnio z Francine rozmawiałam , ona bardzo dojrzała. A pozatym doszłam do wniosku, że nie pluję na swoje własne marzenia. Może czasami powinnam dać sobie pomóc...
-Może porozmawiajmy o tym z mamą. Ona pewnie będzie z ciebie bardzo dumna, jeśli się do tej szkoły dostaniesz. -Dodała po chwili.
-Ale jeśli się nie dostanę? - Nadal Wątpiłam.
-To się wrócisz . -przewróciła oczami Francine.
Przez chwilkę panowała cisza pomiędzy nami. Potem moja siostra westchnęła i powiedziała :
-Kocham cię Cindy. - I wyszła.
Wyłączyłam komputer i ponownie poszłam spać. Nadal myślałam o szkole i co by się stało i jakby było mieszkać w stolicy.
``Rano.'
-Dzień dobry.-Powiedziałam jak weszlam do kuchni.
Mama i Francine już tam siedziały. Mama patrzyła na mnie tak... dziwnie. Jeszcze niegdy tak na mnie nie patrzyła. Zjadłam tradycyjne Brystyjskie śniadanie, ale czułam jej oczy na sobie. Gdy skończyłam jeść mama powiedziała :
-Chcesz iść do 'London Talent School' ?
-Eeeee...Tak fajnie by było. - Odpowiedziałam niepwenym głosem.
-Wiesz że musisz tylko ze mną porozmawiać jak coś chcesz?-Odparła mama jakby obrażona że mam tajemnice przed nią.
-Wiem, ale nie byłam pewna...-Odpowiedziałam jeszcze bardziej niepewnie.
-Pomogę ci. Mogę dać ci 300 funtów jak narazie.
-...A skąd je masz.? -Zapytałam.
-Twoja ... siostra zaoferowała pomoc... A jak ci trzeba więcej to mogę ci dać więcej.
-Mamo a co z tobą i Francine?-Oparłam.
-Wiesz że jak będziesz tak myśleć/mówić to nigdzie nie dojdziesz? Ja już przeżyłam wystarczająco, Francine ma 13 lat a teraz możesz! A o pieniądze się nie martw.
Nienawidzę jak ludzie mówią rzeczy przez które musze dużo myśleć i przemyśliwać. Ale w ostatnim czasie musiałam to robić za każdym razem kiedy z kimś rozmawiałam. Nawet więcej razy.
Wtedy Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wtedy pomyślałam że przez ostatnie kilka tygodni nikt nas nie odwiedzał tylko mama dużo była poza domem.Mama poszła otworzyć drzwi i zaczęła gadać z kimś w stylu ' Cześć, hej dzień dobry jak sie masz , jak minął ci dzień, czy się wyspałEŚ' Na większość pytań ktoś z męskim głosem odpowiadał 'tak, dobrze, świetnie.' Nagle zobaczyłam jakby grubego PANA około 40 lat mama obejmowała go jedną ręką. Pomyślałam sobie przez chwilke : 'To pewnie mamy nowy chłopak.'
-Przepraszam za spóźnienie.-Powiedziałam dysząc po biegu.
- Nic się nie stało. Eeeaaaeee to bierz się za robotę. - Powiedział mój szef który już tam był i polerował za mnie naczynia. W sumie to spóźniłam się tylko 10 minut. I wtedy udałam się do krainy pracy i dorosłości. Spędziłam prawie cały dzień i chciałam się zapytać czy dostańę zaliczkę, ale się opanowałam bo szef mógłby pomyśleć 'Jaka bezczelna, przychodzi do pracy za późno i chce zaliczkę' i poprostu poszłam do domu.
Weszłam po cichu do mieszkania i jak zwykle zastałam mamę pijącą herbatkę w kuchni. Nie dowiary jak często ona to robi.
-Cindy... Usiądź.-Powiedziała mama jakby zmartwionym głosem.
-Wiesz, że nie zawsze można dostawać tego czego się chce?- Powedziała jak już siadłam.
- ALE TY TO DOSTANIESZ ! JEDZIEMY JUTRO NA PRZESŁUCHANIE DO LONDYNUUUU !!!-dodała po chwili. Uwielbiam jak ona robi złą minę do dobrej gry... :D
////////////////////////////////////////////////////////////////
Hej. : D prolog był trochę krótki ale nie miałam żadnego pomysłu żeby go wydłużyć. Za to macie gwarancje że zwykłe rozdziały będą dwa razy dłuższe. i będzie ich duuuuużo. Następny rozdział zrobię ... Może w za tydzień w piątek. Może co tyzień będę robiła nowe rozdziały? Mam tyle pomysłów w głowie.
/Jola x

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz