poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 6 - BRAVO

Hej postanowiłam że zacznę pisać notki ode mnie na początku rozdziału :D a więc zanim rozpoczniesz czytać ten rozdział to skołuj sobie około 5-10 jabłek i puść sobie jakąś fajną piosenkę :D Jeśli ten blog ci się podoba podziel się z ludźmi na którym ci zależy :D ja zawsze tak robię jak czytam w necie :d I sory za długie czekanie, ale mój brat daje mi wycisk z tym internetem... Chodzi o to, że on siedzi zawsze na Wifi, i ja wtedy też muszę z Wifi i nie mogę szybkiego internetu mieć bo mam szybki tylko z LAN'u . A bez to w ogóle szkoda włączać komputra  laptopa XDDe <3


.....................................................................................



Z perspektywy : CINDY



     Hehe, moje życie dopiero się rozkręca. Ale  by moje koleżanki była zazdrosne gdyby wiedziały że Harry Styles się we mnie kocha. Chciałabym zobaczyć miny tych walniętych hejterek które mówiły że jestem nikim, a teraz jestem kimś!      Zalogowałam się na Facebook'a. Zaczęłam Lookać nowe statusy znajomych, głównie Francine. Ledwo zobaczyłam, że jest online już do mnie napisała 'Hej!!!!! :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D'. Dziwne ona zwylke nie pisze takich śmiesznych wiadomości.


Cindy Williams: Cześć siostra :P

Francine Williams: Szybka jesteś XD
Cindy Williams: Co?
Francine Williams: Niecałe 2 tyg. temu mi pisałaś, że się kochasz w Styles'ie, a teraz jesteś z nim na okładce w gazecie jako jego dziewczyna XXDDDDDDDDDD
Cindy Williams: COOO???!!!!
Cindy Williams: Jakiej gazecie?!
Francine Williams: Bravo ;D
Cindy Williams: To idę przeczytać !
Francine Williams: Miłej lektury :P

     Jak to możliwe że jestem na okładce z Harry'm? Ubrałam buty i niemal biegłam do najbliższego kiosku, kupić sobie 'gazetkę'.Podczas szukania Stojaków z czasopisami zauważyłam, że jakieś dwie nastolatkami się na mnie patrzą i czoś szepczą. Chyba już gorzej nie  może być. Nie chcę być ofiarą pszychofanek One Direction!

     Rzeczywiście byliśmy na okładce. I to już następnego dnia! I don't want to live on this planet anymore. Ale jak chcę być z Harry'm to muszę przejść przez trudne momenty. Perrie kiedyś hejtowały. A teraz ją lofciają fałszywe wariatki, żeby nie mówić niemiłych wyrazów. To znaczy myśleć. Weszłam do mieszkania i ściągnęłam tą folię i przeczytałam więcej, i tam było też więcej zdjęć. Między innymi zdjęcię na który, Harry i ja się 'liżemy'. Postanowiłam do niego zadzwonić.
     -Halo?- Odebrał Harry.
     -Hej... Wiesz wczoraj w parku paparazzi nas widzieli i teraz jesteśmy na okładce w gazecie brawo a twoje pszychofanki mnie hejtują!-Zaczęłam płakać, nawet nie wiem czemu.
     -Co? Jak to?- Powiedział Harry jakby niedowierzał.
     -Ja nie wiem.- Łzy leciały mi po policzkach jakby coś się stało. Ale tak napradę to byłam nie taka smutna, tylko barziej szczęśliwa. Pociągnięcie nosem sprawiło że Harry powiedział po chwili:
     -Ty płaczesz?
     -Tak. - Odpowiedziałam.
     -Nie martw się. Zaraz do ciebie przyjadę i nie chcę widzieć, że płaczesz. Okey? - Powiedział. Jak usłyszałam jego słodki głos, od razu mi przeszło i się usmiechnęłam.
     -Dobrze. Będę czekać.
     Rozłączyliśmy się i ja czekałam na sofie. Próbowałam nie myśleć o tym co mi groziło. Ale te pszycholki nawet psa Liam'a chcą zabić!
     Jakieś dwadzieścia pięć minut później usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam tyłek z sofy i poszłam jak zwykle je otworzyć. Moje życie polega tylko na włóczeniu się od sofy do drzwi.
     Przed nimi stał Harry w ładnej bluzce z kapturem i rurkach. Zaprosiłam go do środka. Weszliśmy i on powiedział do mnie:
     -Wszystko dobrze?
     -Nie, nie jest dobrze.
     Styles objął mnie i zaczął całować. A ja znowu sobie przypomniałam o wszystkim co sprawiało mi wcześniej smutek. Ale w końcu przestał.
     -Ale ty za osiem dni idziesz do pracy. Będą znowu wywiady i fanki  i wszystko. A ja cię chcę tylko dla siebie! -Powiedziałam jakby zazdrosna.
     -Nie martw się. Wszystko się ułoży. Obiecuję.-Powiedział Harry i pocałował mnie w policzek.
     Uwielbiam z nim spędzać czas. Czuję się wtedy jakby ważna i nie tak jak w podstawówce. Właśnie. Być może ci co mnie w podstawówce hejtowali, widzieli to? A może nie? Nie ważne. Jedyne co się teraz liczy to Harry. Chyba już wiem, co do niego czuję. Ale nie wiem jak to możliwe że to tak krótko trwało.
    -Ja się nie martwię. Ja się cieszę, że przyszłeś i że tu jesteś...-Powiedziałam. 
    -Jaa... Też się cieszę że mogłem przyjść.
    Nie wiedziałam co teraz mam zrobić. To dziwne uczucie, bardzo dziwne. Ale nie za bardzo fajne. Tylko siedziałam i wpatrywałam się w ścianę. Nie miałam pojęcia co powiedzieć. Wszystko stawało się jakby inne, inaczej zrobione. W moich oczach wszystko szarało i się rozmazywało, jedynie Harry został kolorowy i wspaniały. Ale on nie tylko w moich oczach jest wspaniały. On jest także w moim sercu i na zawsze tam pozostanie i wydaje mi się, że chyba też znajdę chociaż małe miejsce w jego sercu. To znaczy mam nadzieję. Teraz już wiem czego, to znaczy kogo chcę od życia. To wszystko jednak ma swoje tempo i swój czas. 
    


``` Z perspektywy :  MELISSY



    Nie do wiary, że moja przyszła współlokatorka jest znajomą Harry'ego Styles'a. Nie wiem jak to możliwe. Ale jednak co ja się dziwię. Cindy jest ładna, blond i ma fajne 'ciałko'.
    Weszłam do kuchni i zauważyłam... Nic ciekawego. Kiedyś miałam życie jak z bajki, nigdy nie nudne. Jak mogłam stracić głowę dla tego Badfagg'a, od którego się teraz muszę wyprowadzić? Mam nadzieję, że pewnego dnia znowu będę szczęśliwa, tak jak w moim rodzinnym domu... Chociaż trochę... Cóż była już 13:00 więc postanowiłam zadzwonić do Cindy. Nawet z nudy się popakowałam. 
    -Halo.-Cindy odebrała jakby niechętnie.
    -Hej! Co tam Cindy?-Powiedziałam rzetelnie.
    -Jestem w gazecie.-Powiedziała z emtuzjazmem.
    -O a w jakiej ? - Zapytałam. 
    -Czy to takie ważne?
    -I co, mówiłaś już gospodarzowi, że się wprowadzam?-Zapytałam  znowu.
    -Nie ale dziasiaj miałam mu powiedzieć ale dopiero  koło wieczora.-Odrzekła, ale tak niezrozumiale. - A ty się już spakowałaś i w ogóle przygotowałaś?-Dodała po chwili.
    - Można tak powiedzieć. To zadzwoń do mnie jeszcze może jutro. Papapa.
    Nie zostawiłam jej czasu na odpowiedź tylko się rozłączyłam szybko. Nagle do kuchni weszedł Noah i mnie objął z tyłu mówiąc przy tym 'Hej kochanie.' Nie miałam ochoty na niego i na zycie z nim i te wszystkie przytulanki. Zwinnie wdostałam się z jego ramion i wyjękałam 'daj mi spokój'. On spojrzał na mnie miną typu 'O co ci chodzi?!'. Nie chciałam się tłumaczyć, więc posrostu wyszłam. Poszłam się ubrać do pokoju i niemal biegiem wyszłam na 'spacer'.Chodziłam po mokrych ulicach Bayswater. Były mokre bo jak zwykle padało w nocy. Ta brytyjska pogoda mnie wnerwia. Może powinnam się już przyzwyczajać. W końcu już dwa lata tu mieszkam. 

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 5 - Nadzieja.

Z perspektywy : CINDY

      -Halo?

      -Hej, To ja Cindy. Masz dzisiaj czas przyjść zobaczyć mieszkanie?
      -Oj, ja mam zawsze czas. Szególnie w Weekend.
      -To przyjdziesz?
      -Oczywiście. A której mogę?
      -Nawet teraz nie mam dzisiaj nic do roboty.
      -Okej to idę już się zbierać. Do zobaczenia.
      Rozłączyła się zanim zdąrzyłam odpowiedzieć. Nienawidzę kiedy ludzie tak robią. W jakim świecie ja żyję. Ale nieważne. Poszłam do kuchni i siadłam na krześle. Jednak w końcu doszło do mnie, że jestem głodna. Ale co mi tam, z głodu jeszcze nikt nie umarł. Chwila... Właśnie że tak ! Do głowy nie przychodziło mi jednak nic innego niż kanapki. Ruszyłam do lodówki po składniki, lecz w połowie drogi usłyszałam dzonienie telefonu. Kto śmie zakłócać mi wyżarkę? Harry.
      -Halo?-Odebrałam.
      -Hej piękna, jak tam?- Odezwał się 'kobiecy' głos w telefonie.
      -W sumie dobrze. -Uśmiechnęłam się sama do siebie.
      -To świetnie. A co porabiasz?
      -Aahm... Robiłam sobie śniadanie.
      -To fajnie. A może się dziś spotkamy? Tęsknię za tobą.
      -No możesz do mnie przyjść.
      -A jak do ciebie trafię?
      -Wyślę ci adres esemesem.
      -Okej. To kiedy będę mógł przyjechać?
      -Nawet teraz.
      -Dobra to do zobaczenia.
      -Pa.
      Po śniadaniu, ale tym o 13:00 poszłam przed telewizor. Jak zwykle nic nie leciało. To znaczy nic intersującego. Włączyłam Vivę i akurat zaczynało się 'One way or another'. Położyłam pilot'a na stoliku i się nie ruszałam. Znaczy trochę się musiałam ruszać, bo nie da się śmiać, nie ruszając się. A oglądając to trzeba się duuuużo śmiać. Znaczy ja muszę.
      Nagle ktoś zadwonił dzwonkiem. Poszłam otworzyć. To była Melissa. Zaprosiłam ją do środka. Ona stanęła w salonie. Patrzyła po całym pokoju i miała minę 'not bad'.
      -Fajnie tu. -Powiedziała po chwili.
      I dalej możecie sobie wyobrazić co było. Nudne chodzenie i lookanie itd. Zobaczyłyśmy tak wszystkie pokoje. Po jej minie można było poznać, że się podoba. Ale to mieszkanie jest boskie. W sumie nie dziwię się że nam tak podwyższają czynsz. Ale było by lepiej gdyby od razu zrobili tak dużo, a nie wyskakiwali mi z podwyżkami.
     - I ? Wprowadzasz się ? - Zapytałam jak wróciłyśmy do salonu.
     -...Definitywnie. Lepszego mieszkania nigdzie nie znajdę.
     -To świetnie. Kiedy...-Nie dokończyłam zdania, bo usłyszałam dzwonek do drzwi.
     Poszłam je otworzyć. Tak jak myślałam, był to jak zwykle szeroko uśmiechnięty Harry.
     -Hej.- Powiedział, objął mnie i dał mi buziaka w policzek zanim zdążyłam odpowiedzieć. Było to trochę krępujące. Ale nie mam nic przeciwko temu.
      -Wejdź, proszę.- Powiedziałam jak mnie puścił.
      -Dzięki.
      Weszliśmy do salonu i Harry najwyraźniej zauważył, że Mel tu jest, bo powiedział 'Nie wiedziałem, że masz gości.' Jak 'gość' (w tym wypadku Mellissa) to uszłyszał'a to się uśmiechnęł'a.
       -E tam goście. To nowa współlokatorka.-Powiedziała Mel jakby dumna z siebie.
       Gdy spojrzała dokładniej na Hazza to zrobiła duże oczy, jakby zobaczyła ducha. Ale jak on na nią spojrzał to tylko się usmiechnęła.
       -A to twój chłopak?- Zapytała jakby zazdrosna.
       Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. To znaczy on nie jest jeszcze moim chłopakiem. Ale z całego serca bym tego chciała. Ale jeszcze nie mogłam tego powiedzieć, bo nie wiem czy on tego chce. Możliwe że on chce tylko przyjaźni. Spojrzałam na niego, a on na mnie.
       -Niee... -Powiedziałam.
       -O, to może ja już pójdę. No wiesz, pakować się itd. Jakby co będziemy w kontakcie.
       W mgnieniu oka Melissa pozbierała się i już jej nie było. A ja i Harry usiedliśmy na znaną sofę. Dziwne, on na mnie nie patrzył. Tylko się usmiechał. Jak ja kiedy o nim myślę. Nic do siebie nie mówiliśmy. Mijały minuty, a my się nie odzywaliśmy jak po jakiejś kłótni. Pomyślałam, że może mu się już nie podobam.
      -Ładna dziś pogoda.- Powiedziałam.
      -Ty jesteś ładna...- Odpowiedział Harry i spojrzał na mnie i 'smajlnął'. To zdanie rozwiało wszystkie moje wątpliwości.
      -Dziękuję...-Byłam trochę  nieśmiała, bo bałam się że popsuję ten moment.
      -Chyba powinniśmy porozmawiać.- Orzekł.
      To prawdopodobnie dobry pomysł. Może w końcu wyjaśni się co teraz z nami będzie. A może nawet będzie lepiej i zostaniemy parą? Ale by było fajnie być dziewczyną Hazz'a. A może nawet pewnoego dnia się pobierzemy? Będę panią Styles. Cindy Styles. Fajnie to brzmi. Okej to co ja myślę jest kompletnie niedorzeczne.
       -Dobrze. Porozmawiajmy.
       Harry westchnął i jakby pomyślał o czymś i po chwili powiedział :
       -Co ty do mnie czujesz?
       Teraz to było trochę trudnę pytanie, bo sama nie wiedziałam. Czy ja go kocham? Czy to tylko tak myślę? Ale nie wiem. Ale to możliwe że go kocham jak ciągle myślę tylko o nim. Ale co mam odpowiedzieć? On nieźle zmusza mnie do myślenia.
        -Bardzo cię lubię...-Powiedziałam po namyśle.
        -To mamy problem, bo ja cię kocham.
        Po tych słowach Harry spojrzał na mnie i mnie przytulił. Lubię być przytulana. Ale to trochę za łatwe, chyba nie powinnam się tak łatwo oddawać. Było by ciekawiej gdybym grała trudną do zdobycia. Słyszałąm że chłopaki na to lecą xd
      -I co teraz z nami bedzie?- Zapytalam, myśląc, ze to koniec.
      -A czego od nas oczekujesz?-Odpowiedział pytaniem Harry.
      -Ja... nawet nie wiem... Czy ty musisz zadawać takie trudne pytania?
      -Przepraszam, nie chcialem wywierać presji. Ale chce tylko wiedzieć co chcesz. Chce usłyszeć twoje zdanie. Chce wiedziec czy mam u ciebie szanse.
      -Harry, oczywiście, że masz u mnie szanse. Jak trzeba to nawet więcej. Ale to wszystko dzieje się za szybko. Ja już nie nadążam. Może lepiej dajmy sobie czas.
      Harry jakby zamilczał. Trochę wyglądał jakbym go 'zgasiła'. Po chwili milczenia powiedział :
     -Może masz rację. Ale nie przestanę cię przytulać i całować.
     -Mam nadzieję.
     
     Z perspektywy : Harry'ego

    Cieszę się, że Cindy mnie nie odrzuciła. Ale nie wiem, może serio za bardzo przyśpieszyłem. Ona jest prawdopodobnie nieprzyzwyczajona do takich zachowań. To znaczy moich zachowań. Ale przynajmniej znam jej zdanie.

    Nie wiem czemu, ale często mi się nudzi. Nawet bardzo. Zobaczyłem na zegarek i była 14:40. 
    Poszliśmy z Cindy na spacer. Ale tak Undercover. Czyli że musiałem mieć kaptur i ciemne okulary założone. Lubie spotykać fanki, ale nie podczas randki. Szczególnie podczas randki z takimi ładnymi dziewczynami. Chodziliśmy po Kensington's Garden za rączki i rozmawialiśmy, głownie o życiu. Nagle przechodziliśmy koło jakichś dwóch nastolatek i jak na mnie patrzyły to robiły minę typu 'o.e'. Szybko się odwróciłem, żeby mnie nie poznały bo mogłoby być nie za fajnie. Jednak odeszły i nic nie mówiły. Nagle usłyszałem głos Cindy 'Harry co ty robisz?!' i wtedy doszło do mnie że się oglądnąłem za nimi. Cindy była jakby wkurzona i chyba chciała mi zwrócić uwagę, ale ja zamknąłem jej usta pocałunkiem. Wyszeptałem 'Przepraszam' i poszliśmy dalej. Ale to głupio wyszło. Wyszliśmy z parku i poszliśmy z powrotem do domu Cindy.
   -Zadzwonię do ciebie kiedyś. Postaram sie jak naj szybciej. Ale w poniedziałek mam znowu pracę. - Powiedziałem na pożegnanie.
   -Dobrze. Będę tęsknić. Papa.
   Tym razem ona pocałowała mnie w policzek.
   Wszedłem do auta i odjechałem. Nie wiem co to za czarna magia tak mnie do niej ciągnie. Powinnem trochę zejść z tematu, bo niedługo znowu będzie tour i wszystko. Czasami nienawidzę mojej pracy. A może nie powinnem z nią być? Czasami naprawdę nie wiem. Zastanawiam się co na to powie Modest. Pewnego dnia oni mnie wykończą. Wyszedłem z auta i zamknąłem drzwi. Byłem zmęczony zastanawianiem się i w ogóle wszystkim. 

 ...................................................................

Hej blogowicze! Przepraszam że tak późno ale jest rozdział. Przez 3 dni nie mogłam się zalogować nie wiem czemu. :P Ale teraz częściej będę pisać bo mam ferie <3  





Huehuehuehue. 

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 4 - Melissa Rosatti

Perspektywa : Cindy

      Weszłam online i dałam ogłoszenie, że wynajmę pokój. Wiedziałam że od razu nie będzie odpowiedzi, więc poszłam poćwiczyć do szkoły, bo za dwa tygodnie mam egzamin z całego semestru. Całkiem dużo nauki mi zostało. To znaczy przypominania sobie. Poszłam do sypailni i zasypałam się w książkach i innych duperelkach. Totalnie odpłynęłam na inny świat i zostałam na około godzinę. Ale wtedy usłyszałam, żę  ktoś dzwoni. Odebrałam telefon. Usłyszałam jakiś damski głos mówiący że jest zaintersowany tym pokojem. Dowiedziałam się że ta kobieta to Melissa Rosatti.
      Umówiłam się z Melissą, żeby przyszła na coś w stylu przesłuchania w piątek, przecież nie wynajmę pokoju dla byle kogo.
      Nie miałam ochoty wracać do świata nauki bo byłam zmęczona. A jutro już wtorek i znowu muszę wcześnie wstawać.



 `` Rano.

      Budziki mają działanie wnerwiające. Zostały zaprogramowane żeby ludzie wstawali. Ale ja wstaję żeby wyłączyć tą wnerwiającą muzyczkę. A przy okazji wstąję żeby się wyzbierać do szkoły. Poszłam do łazienki  zrobiłam poranną toaletę i makijaż. Ubrałam się odpowiednio do pory roku i wyszłam. To znaczy do miesiąca bo marzec nie jest określoną porą roku. Ni zima, ni wiosna. Nie ma nic gorszego niż spacerowanie o 7:00 rano po ulicach londynu. W ogóle nigdzie nie jest dobrze chodzić o 7:00. Nienawidzę tak wcześnie wstawać ale mam pewne obowiązki. Poszłam w stronę przystanku tramwaju, jak codzień w moim bezsennym, nudnym życiu. Byłam taka zmęczona tym wszystkim... Ale to pewnie tylko temu że jest 7:00. Pewnie później poczuję się lepiej. A więc, podczas czekania na szary tramwaj który dowiezie mnie do szarej rzeczywistości (szkoły) myślałam o sensie życia. A raczej o jego braku. Nie wiem czemu moje samopoczcie jest takie niskie, nie jestem chora ani nic, tylko jakby czegoś mi brakuje... Albo kogoś. Może zwariowała bo mieszkam sama w moim asocjalnym i odilozoowanym mieszkaniu ? Nikogo nie mam co mnie pocieszy, nie mam z kim się klócić. W podstawówce nie miałam nic przeciwko byciu asocjalną ale teraz to się zmieniło. Już długo nie jestem w podstawówce. Jeszcze cztery cholerne dni aż spotkam się z Melissą Rosatti. Mam nadzieję że nie jest jakąś walniętą świrką która żre koty, bo znowu będę musiała szukać dalej i możliwe że nic nie znajdę. Nie wiem jak długo wytrzymam psychicznie... 
      Weszłam do sali w któej odbywały się zajęcia. To znaczy miały się odbywać. Ale nikogo nie było... Pewnie znowu jakaś popieprzona facetka zachorowała. Ale mi nikt nie powiedział. Ale była zła. Prawie tak jak wtedy kiedy Harry dowiedział się że Louis ma jego klucze :D. Jak sobie o tym przypomniałam to od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Nawet jak bym się nie chciała uśmiechać to muszę. Tak jak ktoś powie 'pokaż dołeczki' XD. Jak się nad tym zastanowię to moje życie jest całkiem zabawne. Ale... Jak się jest takim śmiesznym to życie jest śmieszne. Jedank w moim życiu dużo razy się dałam ośmieszyć. Nie wiem czemu ktoś chciał mi zrobić taką krzywdę. Kompletnie nic w moim życiu się nie zmieniło od przeprowadzki z Sheffield. A może mieszkanie samemu dobrze mi robi? Czy tylko mieszkanie bez mojej chorej mamy i tej walniętej gówniry. Coż to trochę bardzo nie dojrzałe, ale wy nie zncie tych świrek.  Eh moje życie to tylko myślenie, ale zero działania. 
       Po dołującym dniu w szkole padłam na sofę w salonie. W końcu nie miałam nic lepszego do roboty niż czekania aż się zgnije. Nagle sobie przypomniałam o Sophie. Postanowiłam do  niej zadzwonić.
       -Hej to ja, Cindy. 
       -Hej...
       -Coś się stało?
       -Mama mnie nienawidzi. Powinnam się stąd zmyć i to jak najszybciej.
       Sophie też ma taką sytuację jak ja rok temu. Tylko ja się nie puszczam z byle jakim draniem i nie zaciążam. Ona teraz pewnie oczkuję że przyjmę ją do mieszkania? A co ja jestem schronisko dla bezdomnych? W sumie jak się zastanowię to nigdy dla mnie nic nie zrobiła. Ale zostawienie jej w tej sytuacji to  by było trochę chamskie. Ale w moim stylu. Chociaż ona sobie zasłużyła. Ostrzegałam ją że to drań. A ona co ? Możliwe że ona nie jest naprawdę moją przyjaciółką.
       -Ojej jak mi przykro. Szkoda że nie mogę ci pomóc.
       -To do zobaczenia.
       Nie na pewno jej nie przyjmę do mojego mieszkania. Chyba że  z Melissą nie wyjdzie...

   `` Wpiątek.

      No cóż...  Już piątek a te dni minęły relatywnie szybko. Za godzinę mam spotkanie z Melissą w takiej małej kawiarni. Nie mogę się doczekać... 
      Do kawiarni w której czekałam nagle weszła kobieta z długimi czarnymi włosami ubrana w białą kurtkę do pasa i dżinsy. W sumie nie brzydka. Zaczęła się rozglądać na różne strony. Nagle podzeszła do mnie i powiedziała:
      -To ty jesteś Cindy Williams?
      -Tak. A ty jesteś... Melissa Rosatti?
      -Tak. -Uśmiechła się usiadła na przeciwko mnie.
      Gadałyśmy sobie pół godziny i ona jest... nieśmiałą, ale jak będzie ze mna mieszkać nie będzie przynajmniej wkurwiać. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się towarzyska. A pozory mylą. W sumie to ona jest idealna, idealna jak Harry. Lol, ja znowu o nim. Ale obsesja... 
      -Dobrze Melissa, Zadzwonię jutro do ciebie i możesz powiem kiedy przyjść obejrzeć mieszkanie.- Powiedziałam a ona potaknęła, pożegnała się i poszła. Co za dziewczyna. :D
      Jak zwykle zmęczona poszłam do domu. Chciałam znowu jebnąć na sofę, ale doszło do mnie że jest 17:00 i piątek... A ja dawno nie byłam u Harrego. Hehe to znaczy nigdy...Czas to zmienić. Ubrałam się w jakieś normalne ubrania, poprawiłam makijaż i poszłam na przystanek busowy. A więc to tak wygląda moję życie? Chodzę od przystanku do przystanku i czekam na busy. Siadłam sobie na ławeczce i czekałam spokojnie. aż do momentu kiedy zadzwonił ktoś do mnie. Mianowicie Francine. Odebrałam chociaż nie mam ochty na rozmowę z nią.
     -Halo.- Powiedziałam niechętnie do słuchawki.
     -Lol Cindy Paul zerwał z mamą.!
     Paul zerwał z mamą.!Paul zerwał z mamą.!Paul zerwał z mamą.! Nic innego nie chodziło mi po głowie oprócz tych czterech słów. Ahh nie do wiary... Nie obchodziło mnie czemu. kiedy tak siedziałam to zdążył podjechać bus i ocknęłam się dopiero jak było prawie za późno żeby wsiąść. Ale jednak zdążyłam i wsiadłam. Nigdy mu nie wierzyłam. Powinna była nie spotykać się z nim. 
      Kiedy stałam już przed jego drzwiami zastanawiałam się czy naprawdę mam to zrobić. Może w ten tydzień już o mnie zapomniał i znalazł sobie nową dziewczynę? Nie wiem. Po nim mogę się wszystkiego spodziewać. Poprawiłam sobie fryzurę i zadzwoniłam dzwonkiem.
     -Cześć.- Powiedziałam jak otworzył drzwi.
     -Hej.- Odpowidział i ' jebnął smajla '.
     - Wejdź proszę.- Dodał po chwili.
     Weszłąm grzecznie i podziwiałam fajny salon. Obczaiłam telewizor, około 60 cali. Ale czego ja się spodziewałam. W końcu jestem w mieszkaniu znanego celebryty. Ale ja lubię to słowo. Cele-bryta. 
      - I co tam u ciebie nowego, Cindy?. - Powiedział jakby niechętnym głosem. 
      -A w sumie nie dużo. A u ciebie?
      Harry przez chwilę nie odpowiadał. Tylko podeszedł do mnie złapał mnie za rękę. 
      -Też nic. - Powiedział wtapiając we mnie swoje paczydła. Ale przestał na mnie patrzeć i uśmiechnął sie od ucha do ucha.
      -Fajnie że przyszłaś. - Dodał.
      -Też się cieszę że znalazłam czas.
      -A dużo go masz? - Zapytał tak... tajemniczo.
      -Oj dużo. Może nawet za dużo. A co ?
      -Bo może byśmy gdzieś poszli?
      -Gdzieś? A co proponujesz? 
      -No może tak gdzieś do jakiejś restauracji czy coś... - Był jakby spięty.
      -Ale dzisiaj?
      Na to nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową na 'tak'. Huhuhu on mnie kocha. Nie mogę w to uwierzyć. A jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, żeby opowiedzieć to mojej nowej lokatorce. 
      -Czemu nie. Chętnie z tobą pójdę gdzieś do jakiejś restauracji. - Powiedziałam po chwili z uśmiechem. Ale tak mam iść? Może powinnam się przebrać?
      -Nie musisz. Wyglądasz cudownie. 
      -Okej. To gdzie idziemy?
      -Może do Nando's?
      Oczywiście. czego ja się spodziewałam. Dla chłpców z One Direction nie ma innych restauracji. Chociaż nigdy tam nie byłam. 
      -No dobrze. To chodźmy.- Powiedziałm po chwili.
      Wyszliśmy i Harry zamknął drzwi a kluczyk włożył do kieszeni. Jak szliśmy to między nami panowała cisza. Ale ja w końcu zapytałam :
      -A to daleko?
      -Zależy skąd idziesz. - Uśmiechnął się.
      Też się lekko uśmiechnęłam. Znowu nic do siebie nie mówiliśmy. Ale on nagle jakby chciał coś powiedzieć, ale jednak nie powiedział, tylko złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego a on na mnie. Jednak w tej chwili tak z nikąd pojawiły się fanki. Zaczęły prosić o foty i pytać kim ja jestem itd. On nie wiedział co odpowiedzieć. W tym świecie nie można w spokoju mieć randki z jakimś fajnym chłopcem, bo jego fanki chcą go mieć dla siebie. Jednak porobiły sobie zdjęcia i szybko zniknęły. 
       Zajeliśmy miejsce i czekaliśmy na kelnerkę. 
      -A ty co najbardziej lubisz tutaj jeść?- Zapytał Harry. Jakiś niecierpliwy się wydawał.
      -To znaczy ja jeszcze nigdy nie byłam w Nando's...
      Spojrzał na mnie wzrokiem 'nie znam cię!'. Ale u niego byłoo to wyjątkowo słodkie.
      -A co byś mi polecał? -Czułam się jakby głupio.
      -Kurczaka z frytkami? Bardzo lubię.
      W tym samym momencie podeszła kelnerka.
      -W czym mogę pomóć.- Zapytąła takim głosem jak Skalmar ze Spongeboba.
      -Eee ja poproszę Kurczaka z frytkami-Odezwał się Hazz.
      -I ja też.-Odpowiedziałam.
      -Czyli dwa razy kurczak z frytkami. Już się robi. Odpowiedziała jeszcze bardziej niechętnie.
      Dziwne. Skąd oni biorą ten personal. Jeśli zawsze tak jest to mi się tu nie podoba.
      -Następnym razem ja wybieram lokal.-Powiedziałam jak odeszła.
      To był jednak wyjątkowy wieczór. Nawet jeśli nie było tak fajnie, to było cudownie bo byłam z nim. Harry odprowadził mnie pod dom. Uwielbiam takie momenty.
       -Fajnie dzisiaj było.-Powiedział i spojrzał mi w oczy.
       -Mi też się podobało.
       -Zadzwonię do ciebie.- Harry Pocałował mnie i odszedł.
       Weszłam do domu. Byłam mega szczęśliwa, bo on na mnie leci :D 
       Momentalnie poszłam spać, jutro muszę walczyć o lokatorkę. Ale to nie oznacza że momentalnie zasnęłam. Pół godziny się przewracałam na łożku i uśmiechałam do ściany. W końcu nie wytrzymałam i weszłam na fejsbooka. To jakaś ironia losu, ale zawsze jak wejdę to jest też Francine. Tym razem nie było inaczej. Ona zawsze chciała ze mną pisać. Wiem, ona mnie kocha. Ale co ja się dziwię. I AM AWESOME BITCHES.

.........................................................................................................


hej to był nowy rozdział :DD

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 3 - A jednak Cię Mam.

Z perspektywy : CINDY


     Chodziłam od ławki do ławki z słuchawkami w uszach. Z każdym krokiem traciłam nadzieję. Ale dopiero dwa dni minęły od kiedy go zobaczyłam. Nie powinnam myśleć że to będzie łatwe. Ale w sumie powietrze było przyjemne więc postanowiłam jeszcze na chwilkę zostać. Siadłam na ławce i zaczęłam myśleć o moim życiu. O tym co przeżyłam i co się wydarzyło. Pomyślałam o mojej rodzinie i przy okazji o Paul'u i o Jeff''ie i znowu o Harry'm i o jego karierze. Pewnie nawet jesli bym była jego dziewczyną to pewnie nie spędzałabym z nim dużo czasu bo on będzie miał wyjazdy i tour'y i Jakieś imprezy i Jeszcze takie rzeczy. Dla niego to napewno bardzo dużo znaczy. W końcu gdyby nie One Direction to bym go pewnie nigdy nie spotkała. Ale pewnie kiedyś jeszcze go spotkam. Ja byłam kiedyś Hejterką, ale teraz już nie jestem. Znaczy nie byłam taką dosłowną Hejterką. Nie robiła rajdów na stronki na Facebook'u ani nic. Tyylko poprostu za nimi nie przepadałam. Nigdy bym nie pomyślała , że kiedyś będą mieli dla mnie takie znaczenie. To znaczy jeden z nich. Ten wyjątkowy. W sumie każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób. Ale on jest jeszcze wyjątkowszy. Huehuehue Me gusta wymyślanie słów. Wtedy zaczęłam myśleć o jeszcze innym sprawach takich jak Sophie. Właśnie Sophie. Dawno nic od niej nie słyszałam. Może trzeba do niej zadzwonić? Ale nie teraz. Ten moment jest taki fajny. Dawno się tak nie odprężyłam. Nie miałam ochty wstawać. Lol nie miałam ochoty wstawać z ławki. Ale jednak wstałam i zadzwoniłam do Sophie idąc w stronę Przystanku autobusowego. 
     - Hej to ja, Cindy. Jak się masz Sophie?- Powiedziałam do telefonu.
     - O hej. Jak dawno ja nie miałam z tobą kontaktu. - Odpowiedziała jakby zmartwionym głosem.
     - Coś się stało? - Zapytałam.
     - No tak jakby... Pamiętasz mojego chłopaka Will'a ?
     -Zerwał z tobą? - Próbowałam przewidzieć ciąg dalszy.
     -Zapłodnił mnie a potem ze mną zerwał.
     ... Nie wiem co na to powiedzieć. Eee Sophie jest w ciąży? NIE NIE NIE To pewnie jakiś koszmar. Jutro się obudzi i znowu będzie wszystko w pożądku. Sophie nie może mieć dziecka ! Nie to nie możliwe ! Nie dam rady wyobrazić sobie tego dziecka z dzieckiem... Niee pewnie znowu żartuje...
     -To żart?Chcesz mnie wrobić prawda? - Powiedziałam po chwili.
     - Czemu miałabym o takiej poważnej sprawie żartować ? 
     - No racje. Przepraszam. Miło było z tobą pogadać ale muszę się teraz rozłączyć.- Było mi trochę wstd że jej nie wierzyłam. Chociaż nie zdziwiłabym się gdyby to serio był żart. 
     Gdy byłam około 500 metrów od przystank/u/a to podjechał bus.  Biegłam żeby zdążyć. ale jednak nie zdążyłam. Siadłam sobie na ławce. Nie chciało mi się czekać na następny. Ale jednak musiałam. Nie miałam innego wyjścia. Dla zabicia czasu włączyłam sobie znowu Angry Birds. Tak się zapatrzyłam że nie zauważyłam żę ktoś podszedł. Dopiero jak skończyłam level to sobie lookłam . I zobaczyłam chłopaka w kapturze i ciemnych okularach. Dziwne przecież była 18:30 i nie było słońca. Gdy odwrócił się w bardziej w moją stronę zauważyłam że loki wystają mu z Kaptura . I że się do mnie szeroko uśmiecha. Jednak cię znalazłam. Tego się serio nie spodziewałam. Harry usiadł koło mnie na ławce i powiedział :
     - Hej . Szukałem cię. 
     - Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się.
     Ale  byłam szczęśliwa. Nie spodziewałam się że go jeszcze dzisiaj spotkam. Patrzyłam na niego i nie mogłam przestać. 
     - Chcesz iść na chwilkę do mojego domu?- Powiedział po chwili ~. 
     Serio? Teraz naprawdę nie daję wiary. Harry Edward Styles zaprosił mnie do siebie? Eee nie, to tylko sen.
     - Pewnie - Odpowiedziałam, chociaż nie powinnam. Taka szansa mogła się nigdy więcej nie zdarzyć więc z niej korzystam. 
      - To super - Odpowiedział.
     Po tym incydencie nic już nie mówiliśmy. Położyłam ręce na kolana i patrzyłam na drogę  ulicę. Nagle poczułam że Harry bierze moją rękę i trzyma. :D  .  Automatycznie spojrzałam na niego i on znowu się uśmiechnął. Ale miał świeczki w oczach. Jednak przestał się uśmiechać i namiętnie mnie pocałował. Mówiłam wcześniej coś o ' Fajnych momentach ' ? Zapomnijcie o tym, to był dopiero moment. Moment którego nigdy nie zapomnę. Moment który nigdy nie powinien się kończyć. Cudowny moment.
     - Przepraszam... - Powiedział gdy się w końcu od siebie oderwaliśmy.
     - Nic się nie stało. - Odpowiedziałam nieśmiało. 
     Dobrze że w końcu nadjechał autobus, bo bym się zapaczyła na śmierć. Xd 
     Weszliśmy do niego i usiadliśmy koło siebie. Harry objął mnie jedną ręką. Oparłam głowę o jego ramię i poczułam zapach jego perfum.  Bardzo fajny zapach. Taki ... Wyjątkowy. Ciekawe skąd on je wziął.  
     Kiedy doszliśmy jego domu i już chcieliśmy wejśc on nagle się zatrzymał. Zaczął się 'MACAĆ' po kieszeniach i innym miejscach. To mogło tylko jedno oznaczać...
     -Kurde nie mam klucza ! - Rzekł Harry.
     -Może jest pod wycieraczką? - Próbowałam jakoś pomóc. 
     Harry przewrócił oczami i spojrzał pod wycieraczkę. 
     -Eeee ... Chyba nie. - Powiedział po chwili.
     -I co teraz ? - Zaczęłam się martwić. 
     -...EEEEEE nie wiem... - Powiedział i zrobił taką... Słodką, ale taką przykrą minę.
     - Jak to zapomniałeś go czy zgubiłeś? - Rzekłam.
     - Zapomniałem...
     - Było by śmiesznie gdyby teraz jakieś fanki zaczęły się zbierać .
     Po tym incydencie obczaiłam, że dzwoni telefon. Ale nie mój bo ja mam dzwonek z 'Hips Don't Lie' a to co teraz leciało to jakieś nie wiem co... 
     - Hallo ! - Harry niemal krzyknął. Potem jakby słuchał i przymykał oczy.
     - JAK TO KURWA MASZ MÓJ KLUCZ ????!!!!! - Tym razem serio krzyknął. Naprawdę można było się przestraszyć.
     Rozłączył się i był serio wkurwiony. 
     - Coś się stało? - Powiedziałam spokojnie, bo bałam się że na mnie też zacznie krzyczeć.
     - Louis włziął moje klucze od domu. - Powiedział jak już się uspokoił. 
     - Zaraz tu przyjedzie. - Dodał po chwili.
     - Chwila z jakiej paki on ci bierze klucze? - Zapytałam.
     - Sam nie wiem. 
Potem przez chwilę nic nie mówiliśmy, a ja spojrzałam na zegarek i lookłam że jest 19:24.
     - Chyba powinnam teraz iść, bo później będzie za późno. 
     - No dobra. Jeszcze kiedyś się spotkamy i wtedy do mnie wpadniesz.
     - Pewnie.- Odpowiedziałam i się uśmiechłam.
     Odeszłam i poszłam na przystanek. Dopiero w busie sobie przypomniałam, że trzeba było wziąć od niego numer. Ale przynajmniej wiem gdzie mieszka. 
      Weszłam do mieszkania i usiadłam na sofę. Byłam szczęśliwa, ale i trochę smutna. Byłam wykończona po tym całym spacerku. Wtedy przypomniałam sobię, że dawno nie sprawdzałam poczty. Wyszłam z mieszkania i poszłam do skrzynki pocztowej. Był tam jeden list z białą kopertą. Wróciłam ze zdobyczą do salonu i otworzyłam. Tam był jakiś dokument. Przeczytałam go i dowiedziałam się, że znowu podwyższają czynsz. O całe 20 funtów. Hehe. To nie do wiary jak oni mnie tym spamują. Nie wiem skąd mam tyle pieniędzy wziąść. Może największy czas na nowego Lokatora? 

........................................................................................................................

 Hej, to nowy rozdziałek. :  33
jak mi się będzie chciało to pewnie nowy będzie za 2-3 dni. 


∞ Directioner.

/ Jola x

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 2 - Wariacje.

Perspektywa : CINDY


     Uwielbiam kiedy ludzie piszą na Facebook'u 'Dobranoc' a pięć minut później są online. Tak było dzisaj z Francine. I to więcej razy... Nie może się oderwać od komputera, maniaczka. : 3 Ja poszłam spać raz a dobrze. i to już o 21:53. A to było w piątek. Ze mną coś nie tak, wiem. W każdym razie cały czas myślałam o Hazzie. Mam nadzieję że kiedyś znowu go spotkam. Ale jak do tego doprowadzić? 



    `` Następnego dnia.

     -Halo?-odebrałam telefon.

     -Hej, eeem Cindy... Odpowiedział jakiś głos w telefonie.
     -Z kim rozmawiam?-odpowiedziałam zdezorientowana.
     -To ja, Jeff Morley.-Odpowiedział . 
     Ach , to Jeff Morley z mojej klasy. W sumie to jest nawet fajny... Ale trochę walnięty :P Ciekawe co chce ?
     -Ow, cześć Jeff... Jak leci ?
     -Wiesz fajnie.-Odpowiedział jakby chciał coś ukryć.
     -Ja się tak zastanawiam, czy chcem może, to znaczy czy masz czas aaa eee emm ... Chcesz iść ze mną na randkę? -dodał po chwili.
     Tego to się nie spodziewałam...Naprawdę coś się w tym kryje. Ale teraz już nie był taki odważny... : D
     -A kiedy? -odpowiedziałam.
     -Choćby nawet dziś. Może przyjadę po Ciebie za dwie godziny i wtedy gdzieś pójdziemy? Co na to powiesz?-Rzekł jakby troche nieśmiało.
     -Okej. Do zobaczenia.
     Zaczęłam panikować bo miałam tylko dwie godziny na wyszykowanie się. Poszłam więc do łazienki i zaczęłam się przygotowywać.

`` Później.


     Usłyszłam dzwonek do drzwi i pobiegłam je otworzyć. Ostatni raz poprawiłam fryzurę i otworzyłam je. Zobaczyłam Jef'f''a ubranego w Koszulę w kratke, Dżinsy i Conversy. Fajnie się 'Odpiździł'  :  D

    -To gdzie idziemy?-Zapytałam.
    -Możę do kina?- Odpowiedział Jeff.
    Kiwnęłam  głową na tak i poszliśmy do jego auta. W ogóle to fajne to autko. Takie coolaśne Audi. 
Podczas jazdy ciągle gadaliśmy o jakichś rzeczach. Nie do wiary jak ja się dobrze umiem porozumiewać z ludźmi. Szkoda że wcześniej tego nie wiedziałam.
     Byliśmy na filmie Piła 2. Chyba wybrał ten film, bo chciał żebym się do niego przytulała. Hehehe, ale ja nie jestem taka łatwa. [ : Ten film był super zarąbisty , chociaż nie straszny. 
     Po filmie wyszliśmy z kina i poszliśmy w stronę auta. W ogóle ten cały dzień był dziwny, nigdy bym się nie spodziewała że on coś do mnie czuje. Wsiadliśmy  do auta i odjechaliśmy. Podczas jazdy nic do siebie nie mówiliśmy. Tylko na niego patrzyłam i zauważyłam że się uśmiecha. Do niczego. Niezły wariat  :] Ale pewnie temu, bo myślał o nas. To znaczy o naszym związku. To znaczy...Wiecie o co mi chodzi...
     Podjechaliśmy pod mój dom i Jeff wysiadł i pomógł mi wysiąść. W głębi duszy jest on dobrym chłopcem ale zgrywa cool. Potem poszliśmy pod mój dom.
     -Fajnie dziś było.- Powiedziałam z uśmiechem. 
     -Powinniśmy to kiedyś powtórzyć.- Jeff też się uśmiechnął i spojrzał mi w oczy, a ja w jego.  Byliśmy w siebie wpatrzeni przez dobre pół minuty. Ale ten moment przerwał długi i namiętny pocałunek. W końcu się od siebie oderwaliśmy i po chwili Jeff powiedział :
     -Jesteś taka piękna.
Nic nie powiedziałam, tylko spojrzałam na dół i się uśmiechnęłam. 
     -Kocham Cię. -Dodał po chwili.


      `` Następnego dnia.


     Ale wariacje. Jestem taka zmienna. Raz kocham się w Hazzie, którego niezyt dobrze znam, a następnego dnia w Jeff'ie. Nie wiem jak to ma być. Jeffrey pewnie będzie chciał więcej. A jeśli wtedy znowu spotkam 'Loczka' i on będzie chciał iść ze mną na randkę czy coś, a ja mam już chłopaka? Naprawdę nie mam pojęcia co teraz zrobić. Jedyne mądre co mogłam w tej sytuacji zrobić to...


...Zapytać internetowców ! Weszłam online na stronę w stylu samosia.pl  i Zadałam pytanie. Nie chciało mi się czekać aż ktoś odpowie więc weszłam dla zabicia czasu na facebooka. Ale to był błąd, bo Jeff był jak się okazało online.  Od razu napisał do mnie .


~~   ~~~~~~  ~~ ~~~~ ~~~  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jeff Morley : Hej :] Jak się wyspałaś?

Cindy Williams : W sumie dobrze : } a ty?
Jeff Morley : Też nie narzekam :))
Może dziś znowu się spotkamy?
Cindy Williams : Nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
Ale możesz do mnie wpaść.
Jeff Morley : Okej. może tak około 16:00 ?
Cindy Williams : Niech będzie . do zobaczenia.

~~~~~~~~~  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


     Bez namysłu wyłączyłam komputer. Hehe , zapomniałam o pytaniu, które zadałam. Ale n i e w a ż n e. Teraz wszystko się działo bez namysłu. Muszę z nim pogadać. Nie wiem co z tego będzie ale jeszcze gorsze by było żyć w niepewności.


          ` ` Z perspektywy : JEFF'A



     Byłem umówiony z Cindy na czwartą. ale to było za pięć godzin. Nie wiedziałem co zrobić. Chciałem do niej napisać, ale pomyślałaby że jestem desperatem. Postanowiłem więc czekać spokojnie i się nie narzucać. 
     Te 5 godziny jakoś minęły i ja byłem już pod jej domem. Zadzwoniłem dzwonkiem i chwilę potem ona przyszła i się uśmiechnęła. Ona jest taka ładna. 
     - Hej. Wejdź, proszę.- Powiedziała i pokazała ręką. 
     Wszedłem do środka i usiadłem na kanapie. Cindy niedługo potem doszła i też usiadła. Zaczeliśmy gadać . głownie o nas. Ale ona chciała jakby od tego tematu uciec. 
     -I co teraz z nami będzie? - Powiedziałem.
     -Ja... nie wiem. 
     Wtedy trwała pomiędzy nami niezręczna cisza. Chciałem ją znowu pocałować ale ona w ostatniej chwili mnie odepchnęła i powiedziała :
     - Wiesz że tak nie może być. 
     - To jak ma być?
     - Myśle, że najlepsze co możemy zrobić to pozostać przyjaciółmi . 
    Znowu milczeliśmy. To było takie... Bolesne. 

`` Perspektywa Cindy.



     Tak było. Złamałam serce Jeff''a. Powinnam była robić mu nadzieji, skoro wiedziałam że z tego nic nie będzie. Ale ja nie mogłam tak żyć. Moje serce należy całkowicie do Hazzy. Tak za nim tęsknię. Ile ja bym dała żeby móc go jeszcze raz zobaczyć...
 ...W tej sytuacji jedyne mądre rozwiązanie to iść na internet ! 
     Albo i nie. W końcu internet tą całą sprawę utrudnił. Nigdy więcej nie idę online! 
     Nagle przyszło mi do głowy, że jeśli będę siedzieć w domu to nigdy nie znajdę mojego ukochanego. Postanowiłam wyjść na spacer.  Nie byle gdzie na spacer tylko do jedynegow swoim rodzaju Hyde Parku. 
     Ubrałam się jakoś i wyszłam. Poszłam w na przystanek autobusowy. W planie pisało, że przyjedzie dopiero za dziesięć minut, więc siadłam na ławeczce,  włączyłam sobie  Angry Birds i grałam. 



_______________________________________________________________

Hej to był nowy rozdział 2 ! Mam nadzieje że się podobał

Lovers gonna Love.
Haters gonna Hate.



Jak się nie podoba to ctrl + w.
/ Jola x

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 1 - ON

Perspektywa : CINDY

     Świetnie mi się mieszka w Londynie. Codziennie chodzę do szkoły i dobrze się sprawiam. Na początku było trudno ale już rok minął i idzie mi coraz lepiej. Jest jeden minus... TO JEST NUDNE ! Jak się dowiedziałam że będę tutaj mieszkać to liczyłam między innymi że moje życie się zmieni, ale nadal jest szare i nudne. Oprócz tego liczyłam że znajdę jakiegoś fajnego chłopaka. To prawdopodobnie się nie stanie, bo  nigdy nie miałam szczęścia w miłości, czemu teraz miałoby być inaczej?
     Dzisiaj jak co dzień wyszłam ze szkoły i poszłam do domu. Ale wtedy stało się coś czego do końca mojego życia nie zapomnę. A więc poszłam na underground i czekałam cierpliwie. Wtedy zobaczyłam JEGO. Około 180 czystego sexappealu. [XDD] Chyba był jakiś znany, bo nastolatki i dziewczyny z mojej klasy chciały sobie robić z nim zdjęcia. A może chciały sobie robić z nim zdjęcia bo jest cholernie ładny? 



Wyglądał jakoś znajomo. Ciągle mi się wydawało że gdzieś go widziałam. Więc podeszłam trochę bliżej. Wtedy ukazało się że to ten chlopak ktory jest w jakimś zespole chyba 'One direction' czy jakoś tak. Ciągle puszczają ich reklamy w telewizji i gadają że wygrali EMA w kategorii Best New. W realu on jest ładniejszy  : 3 . . Patrzyłam na niego cały czas z nadzieją że mnie też zobaczy. W końcu do tego doszło i kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha a ja się też uśmiechnęłam i zaczerwieniłam. Nigdy nie myślałam że kryje się we mnie mała nimfomanka. Nie przerwając patrzenia na niego zauważyłam, że on się do mnie zbliża... OMG OMG OMG on do mnie idzie... Pomyślałam a serce mi biło jak szalone.  W połowie drogi się zatrzymał i stanął bez ruchu. Chwilkę później się znowu uśmiechnął. Wtedy nadjechał ten 'pociąg' hehehehe. Nie mam na myśli pociąg nie ten pociąg do niego, on był już dawno. hehehe. Na szczęście było s t o s u n k o w o pusto. Usiadłam na wolnym miejscu i nic nie robiłam. Patrzyłam w okno i wtedy usłyszałam poczułam że ktoś siada na miejsce obok. Zgadnijcie kto. TAK ON. Spojrzałam na niego i znowu się musiałam uśmiechnąć nawet, jeśli bym nie chciała. On zrobił to samo i powiedział po chwili : 
     -Hej. Mam na imę Harry. A ty?
     -Mam na imię Cindy...- odpowiedziałam nieśmiało. jego głos jest taki słodki...
     Potem zaczęliśmy gadać . Nagle pod 'pociągiem' Cos tam walnęło jakby ktoś pod niego wpadł.  Pojazd natychmiastowo się zatrzymał i stał chyba przez 15 minut. Może to, bo lepiej miałam więcej czasu na rozmowę z Hazzem. Po tych piętnastu minutach usłyszeliśmy zachrypnięty głos kierowcy : " Prosimy o zachowanie spokoju . [...]" I dowiedziałam się że nic się nie stało i żeby czekać i nie panikować. Ciekawe co się stało. Po chwili zjawili się strażacy i inni ludzie. Zobaczyliśmy że niosą kogoś na noszach takich jak szpitalnych. To mogło oznaczać tylko jedno.- Nie tylko mi się nudzi w  tym mieście. 
     W końcu po ponad godzinie znowu ruszyliśmy. Niezłą ironią losu było że zatrzymaliśmy się tuż przed moim przystankiem. Oprócz tego dowiedziałam się że mój przystanek to także przystanek Harrego. Przeznaczenie? Na pożegnanie powiedział : 
     -To narka. -[uśmiech]
     -Paa...-Odpowiedziałam. Nie chciałam się z nim rozstawać. Ojojojoj chyba wiem co to znaczy się zakochać.... : 33


                         Z perspektywy : Francine


     Minął już rok od kiedy Cindy się wyprowadziła do Londynu. Tęsknię za nią chociaż wiem  że tak jest dla niej lepiej. Prawie codziennie piszę z nią na Facebook'u i ona zawsze opowiada mi co się stało dzisiaj w szkole.Dzisiaj było tak samo . Zalogowałam się i zobaczyłam że ona jest online . Napisałam do niej . 


....__________________________________________________________

Francine Williams : Hej :  D
Cindy Williams : Hej młoda :]
Francine Williams : Jak ci minął dzień siostrzyczko?
Cindy Williams : Najlepszy dzień w moich zyciu :}
Francine Williams : UUUUU a czemu co się stalo/ 
Cindy Wlliams : Ah wiesz długa historia...
Francine Williams : To ją skróć XDD
Cindy Williams : Wiesz nie wiem bo to trochę prywatna sprawa...
Francine Williams : Co chyba nie zaszłaś w ciąże?!
Cindy Williams : XDDDD NEEE. ale blisko...
Francine Williams : o____O 
Cindy Williams : Zakochałam się : 3 Nigdy nie zgadniesz w kim...
Francine Williams : Nie zgadnę , gadaj !
Cindy Williams : Link.
Francine Williams : LOLOLOLOLOL widziałaś go ?
Cindy Williams : Widziałam , czułam , dotykałam XDD
Francine Williams : LOLOLOLOLOL a on ? Jaki jest ?
Cindy Williams : Słodki ;  33
Francine Williams : a tak w ogóle to ale oryginalne :] Zakochać się w Hazzie c ; psychofanki tak robią ;p
Cindy Williams : Ale pszychofanki zazwyczaj go nie miały okazji poznać a ja miałam , i to jaką XDD
Francine Williams : Zaczynam się bać...
Francine Williams : A z resztą nie ważne , Idę spać. DOBRANOC PAPAPAPAPPAPAPAPA !!!!!! < 333
Cindy Williams : Dobranoc  siostrzyczko ccc ;


...........................................................................................................
No to już kolejny rozdział.
Jeśli chociaż jeden raz się zaśmiałaś podczas czytania to napisz w komentarzu z czego : D  Serio jestem śmieszna.  : zaszłaś w ciążę? nie ale blisko XDDDDDD  HAHAHAHAHAHAHAHAHa a tak w ogóle  to : 



/JOLA X