Hej postanowiłam że zacznę pisać notki ode mnie na początku rozdziału :D a więc zanim rozpoczniesz czytać ten rozdział to skołuj sobie około 5-10 jabłek i puść sobie jakąś fajną piosenkę :D Jeśli ten blog ci się podoba podziel się z ludźmi na którym ci zależy :D ja zawsze tak robię jak czytam w necie :d I sory za długie czekanie, ale mój brat daje mi wycisk z tym internetem... Chodzi o to, że on siedzi zawsze na Wifi, i ja wtedy też muszę z Wifi i nie mogę szybkiego internetu mieć bo mam szybki tylko z LAN'u . A bez to w ogóle szkoda włączać komputra laptopa XDDe <3
.....................................................................................
Z perspektywy : CINDY
Hehe, moje życie dopiero się rozkręca. Ale by moje koleżanki była zazdrosne gdyby wiedziały że Harry Styles się we mnie kocha. Chciałabym zobaczyć miny tych walniętych hejterek które mówiły że jestem nikim, a teraz jestem kimś! Zalogowałam się na Facebook'a. Zaczęłam Lookać nowe statusy znajomych, głównie Francine. Ledwo zobaczyłam, że jest online już do mnie napisała 'Hej!!!!! :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D'. Dziwne ona zwylke nie pisze takich śmiesznych wiadomości.
Cindy Williams: Cześć siostra :P
Francine Williams: Szybka jesteś XD
Cindy Williams: Co?
Francine Williams: Niecałe 2 tyg. temu mi pisałaś, że się kochasz w Styles'ie, a teraz jesteś z nim na okładce w gazecie jako jego dziewczyna XXDDDDDDDDDD
Cindy Williams: COOO???!!!!
Cindy Williams: Jakiej gazecie?!
Francine Williams: Bravo ;D
Cindy Williams: To idę przeczytać !
Francine Williams: Miłej lektury :P
Jak to możliwe że jestem na okładce z Harry'm? Ubrałam buty i niemal biegłam do najbliższego kiosku, kupić sobie 'gazetkę'.Podczas szukania Stojaków z czasopisami zauważyłam, że jakieś dwie nastolatkami się na mnie patrzą i czoś szepczą. Chyba już gorzej nie może być. Nie chcę być ofiarą pszychofanek One Direction!
Rzeczywiście byliśmy na okładce. I to już następnego dnia! I don't want to live on this planet anymore. Ale jak chcę być z Harry'm to muszę przejść przez trudne momenty. Perrie kiedyś hejtowały. A teraz ją lofciają fałszywe wariatki, żeby nie mówić niemiłych wyrazów. To znaczy myśleć. Weszłam do mieszkania i ściągnęłam tą folię i przeczytałam więcej, i tam było też więcej zdjęć. Między innymi zdjęcię na który, Harry i ja się 'liżemy'. Postanowiłam do niego zadzwonić.
-Halo?- Odebrał Harry.
-Hej... Wiesz wczoraj w parku paparazzi nas widzieli i teraz jesteśmy na okładce w gazecie brawo a twoje pszychofanki mnie hejtują!-Zaczęłam płakać, nawet nie wiem czemu.
-Co? Jak to?- Powiedział Harry jakby niedowierzał.
-Ja nie wiem.- Łzy leciały mi po policzkach jakby coś się stało. Ale tak napradę to byłam nie taka smutna, tylko barziej szczęśliwa. Pociągnięcie nosem sprawiło że Harry powiedział po chwili:
-Ty płaczesz?
-Tak. - Odpowiedziałam.
-Nie martw się. Zaraz do ciebie przyjadę i nie chcę widzieć, że płaczesz. Okey? - Powiedział. Jak usłyszałam jego słodki głos, od razu mi przeszło i się usmiechnęłam.-Dobrze. Będę czekać.
Rozłączyliśmy się i ja czekałam na sofie. Próbowałam nie myśleć o tym co mi groziło. Ale te pszycholki nawet psa Liam'a chcą zabić!
Jakieś dwadzieścia pięć minut później usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam tyłek z sofy i poszłam jak zwykle je otworzyć. Moje życie polega tylko na włóczeniu się od sofy do drzwi.
Przed nimi stał Harry w ładnej bluzce z kapturem i rurkach. Zaprosiłam go do środka. Weszliśmy i on powiedział do mnie:
-Wszystko dobrze?
-Nie, nie jest dobrze.
Styles objął mnie i zaczął całować. A ja znowu sobie przypomniałam o wszystkim co sprawiało mi wcześniej smutek. Ale w końcu przestał.
-Ale ty za osiem dni idziesz do pracy. Będą znowu wywiady i fanki i wszystko. A ja cię chcę tylko dla siebie! -Powiedziałam jakby zazdrosna.
-Nie martw się. Wszystko się ułoży. Obiecuję.-Powiedział Harry i pocałował mnie w policzek.
Uwielbiam z nim spędzać czas. Czuję się wtedy jakby ważna i nie tak jak w podstawówce. Właśnie. Być może ci co mnie w podstawówce hejtowali, widzieli to? A może nie? Nie ważne. Jedyne co się teraz liczy to Harry. Chyba już wiem, co do niego czuję. Ale nie wiem jak to możliwe że to tak krótko trwało.-Ja się nie martwię. Ja się cieszę, że przyszłeś i że tu jesteś...-Powiedziałam.
-Jaa... Też się cieszę że mogłem przyjść.
Nie wiedziałam co teraz mam zrobić. To dziwne uczucie, bardzo dziwne. Ale nie za bardzo fajne. Tylko siedziałam i wpatrywałam się w ścianę. Nie miałam pojęcia co powiedzieć. Wszystko stawało się jakby inne, inaczej zrobione. W moich oczach wszystko szarało i się rozmazywało, jedynie Harry został kolorowy i wspaniały. Ale on nie tylko w moich oczach jest wspaniały. On jest także w moim sercu i na zawsze tam pozostanie i wydaje mi się, że chyba też znajdę chociaż małe miejsce w jego sercu. To znaczy mam nadzieję. Teraz już wiem czego, to znaczy kogo chcę od życia. To wszystko jednak ma swoje tempo i swój czas.
``` Z perspektywy : MELISSY
Nie do wiary, że moja przyszła współlokatorka jest znajomą Harry'ego Styles'a. Nie wiem jak to możliwe. Ale jednak co ja się dziwię. Cindy jest ładna, blond i ma fajne 'ciałko'.
Weszłam do kuchni i zauważyłam... Nic ciekawego. Kiedyś miałam życie jak z bajki, nigdy nie nudne. Jak mogłam stracić głowę dla tego Badfagg'a, od którego się teraz muszę wyprowadzić? Mam nadzieję, że pewnego dnia znowu będę szczęśliwa, tak jak w moim rodzinnym domu... Chociaż trochę... Cóż była już 13:00 więc postanowiłam zadzwonić do Cindy. Nawet z nudy się popakowałam.
-Halo.-Cindy odebrała jakby niechętnie.
-Hej! Co tam Cindy?-Powiedziałam rzetelnie.
-Jestem w gazecie.-Powiedziała z emtuzjazmem.
-O a w jakiej ? - Zapytałam.
-Czy to takie ważne?
-I co, mówiłaś już gospodarzowi, że się wprowadzam?-Zapytałam znowu.
-Nie ale dziasiaj miałam mu powiedzieć ale dopiero koło wieczora.-Odrzekła, ale tak niezrozumiale. - A ty się już spakowałaś i w ogóle przygotowałaś?-Dodała po chwili.
- Można tak powiedzieć. To zadzwoń do mnie jeszcze może jutro. Papapa.
Nie zostawiłam jej czasu na odpowiedź tylko się rozłączyłam szybko. Nagle do kuchni weszedł Noah i mnie objął z tyłu mówiąc przy tym 'Hej kochanie.' Nie miałam ochoty na niego i na zycie z nim i te wszystkie przytulanki. Zwinnie wdostałam się z jego ramion i wyjękałam 'daj mi spokój'. On spojrzał na mnie miną typu 'O co ci chodzi?!'. Nie chciałam się tłumaczyć, więc posrostu wyszłam. Poszłam się ubrać do pokoju i niemal biegiem wyszłam na 'spacer'.Chodziłam po mokrych ulicach Bayswater. Były mokre bo jak zwykle padało w nocy. Ta brytyjska pogoda mnie wnerwia. Może powinnam się już przyzwyczajać. W końcu już dwa lata tu mieszkam.
Świetne *-----------* Fajnie piszesz ! Jestem już stałą czytelniczką ! ;)
OdpowiedzUsuńMoże zalukasz też do mnie ;D
Zapraszam zależy mi na komentarzach niedługo 1 rozdział : http://opoppagangnamstyle.blogspot.com/
Kiedy next ? :)
Usuń