Weszłam online i dałam ogłoszenie, że wynajmę pokój. Wiedziałam że od razu nie będzie odpowiedzi, więc poszłam poćwiczyć do szkoły, bo za dwa tygodnie mam egzamin z całego semestru. Całkiem dużo nauki mi zostało. To znaczy przypominania sobie. Poszłam do sypailni i zasypałam się w książkach i innych duperelkach. Totalnie odpłynęłam na inny świat i zostałam na około godzinę. Ale wtedy usłyszałam, żę ktoś dzwoni. Odebrałam telefon. Usłyszałam jakiś damski głos mówiący że jest zaintersowany tym pokojem. Dowiedziałam się że ta kobieta to Melissa Rosatti.
Umówiłam się z Melissą, żeby przyszła na coś w stylu przesłuchania w piątek, przecież nie wynajmę pokoju dla byle kogo.Nie miałam ochoty wracać do świata nauki bo byłam zmęczona. A jutro już wtorek i znowu muszę wcześnie wstawać.
`` Rano.
Budziki mają działanie wnerwiające. Zostały zaprogramowane żeby ludzie wstawali. Ale ja wstaję żeby wyłączyć tą wnerwiającą muzyczkę. A przy okazji wstąję żeby się wyzbierać do szkoły. Poszłam do łazienki zrobiłam poranną toaletę i makijaż. Ubrałam się odpowiednio do pory roku i wyszłam. To znaczy do miesiąca bo marzec nie jest określoną porą roku. Ni zima, ni wiosna. Nie ma nic gorszego niż spacerowanie o 7:00 rano po ulicach londynu. W ogóle nigdzie nie jest dobrze chodzić o 7:00. Nienawidzę tak wcześnie wstawać ale mam pewne obowiązki. Poszłam w stronę przystanku tramwaju, jak codzień w moim bezsennym, nudnym życiu. Byłam taka zmęczona tym wszystkim... Ale to pewnie tylko temu że jest 7:00. Pewnie później poczuję się lepiej. A więc, podczas czekania na szary tramwaj który dowiezie mnie do szarej rzeczywistości (szkoły) myślałam o sensie życia. A raczej o jego braku. Nie wiem czemu moje samopoczcie jest takie niskie, nie jestem chora ani nic, tylko jakby czegoś mi brakuje... Albo kogoś. Może zwariowała bo mieszkam sama w moim asocjalnym i odilozoowanym mieszkaniu ? Nikogo nie mam co mnie pocieszy, nie mam z kim się klócić. W podstawówce nie miałam nic przeciwko byciu asocjalną ale teraz to się zmieniło. Już długo nie jestem w podstawówce. Jeszcze cztery cholerne dni aż spotkam się z Melissą Rosatti. Mam nadzieję że nie jest jakąś walniętą świrką która żre koty, bo znowu będę musiała szukać dalej i możliwe że nic nie znajdę. Nie wiem jak długo wytrzymam psychicznie... Weszłam do sali w któej odbywały się zajęcia. To znaczy miały się odbywać. Ale nikogo nie było... Pewnie znowu jakaś popieprzona facetka zachorowała. Ale mi nikt nie powiedział. Ale była zła. Prawie tak jak wtedy kiedy Harry dowiedział się że Louis ma jego klucze :D. Jak sobie o tym przypomniałam to od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Nawet jak bym się nie chciała uśmiechać to muszę. Tak jak ktoś powie 'pokaż dołeczki' XD. Jak się nad tym zastanowię to moje życie jest całkiem zabawne. Ale... Jak się jest takim śmiesznym to życie jest śmieszne. Jedank w moim życiu dużo razy się dałam ośmieszyć. Nie wiem czemu ktoś chciał mi zrobić taką krzywdę. Kompletnie nic w moim życiu się nie zmieniło od przeprowadzki z Sheffield. A może mieszkanie samemu dobrze mi robi? Czy tylko mieszkanie bez mojej chorej mamy i tej walniętej gówniry. Coż to trochę bardzo nie dojrzałe, ale wy nie zncie tych świrek. Eh moje życie to tylko myślenie, ale zero działania.
Po dołującym dniu w szkole padłam na sofę w salonie. W końcu nie miałam nic lepszego do roboty niż czekania aż się zgnije. Nagle sobie przypomniałam o Sophie. Postanowiłam do niej zadzwonić.
-Hej to ja, Cindy.
-Hej...
-Coś się stało?
-Mama mnie nienawidzi. Powinnam się stąd zmyć i to jak najszybciej.
Sophie też ma taką sytuację jak ja rok temu. Tylko ja się nie puszczam z byle jakim draniem i nie zaciążam. Ona teraz pewnie oczkuję że przyjmę ją do mieszkania? A co ja jestem schronisko dla bezdomnych? W sumie jak się zastanowię to nigdy dla mnie nic nie zrobiła. Ale zostawienie jej w tej sytuacji to by było trochę chamskie. Ale w moim stylu. Chociaż ona sobie zasłużyła. Ostrzegałam ją że to drań. A ona co ? Możliwe że ona nie jest naprawdę moją przyjaciółką.
-Ojej jak mi przykro. Szkoda że nie mogę ci pomóc.
-To do zobaczenia.
Nie na pewno jej nie przyjmę do mojego mieszkania. Chyba że z Melissą nie wyjdzie...
`` Wpiątek.
No cóż... Już piątek a te dni minęły relatywnie szybko. Za godzinę mam spotkanie z Melissą w takiej małej kawiarni. Nie mogę się doczekać...
Do kawiarni w której czekałam nagle weszła kobieta z długimi czarnymi włosami ubrana w białą kurtkę do pasa i dżinsy. W sumie nie brzydka. Zaczęła się rozglądać na różne strony. Nagle podzeszła do mnie i powiedziała:
-To ty jesteś Cindy Williams?
-Tak. A ty jesteś... Melissa Rosatti?
-Tak. -Uśmiechła się usiadła na przeciwko mnie.
Gadałyśmy sobie pół godziny i ona jest... nieśmiałą, ale jak będzie ze mna mieszkać nie będzie przynajmniej wkurwiać. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się towarzyska. A pozory mylą. W sumie to ona jest idealna, idealna jak Harry. Lol, ja znowu o nim. Ale obsesja...
-Dobrze Melissa, Zadzwonię jutro do ciebie i możesz powiem kiedy przyjść obejrzeć mieszkanie.- Powiedziałam a ona potaknęła, pożegnała się i poszła. Co za dziewczyna. :D
Jak zwykle zmęczona poszłam do domu. Chciałam znowu jebnąć na sofę, ale doszło do mnie że jest 17:00 i piątek... A ja dawno nie byłam u Harrego. Hehe to znaczy nigdy...Czas to zmienić. Ubrałam się w jakieś normalne ubrania, poprawiłam makijaż i poszłam na przystanek busowy. A więc to tak wygląda moję życie? Chodzę od przystanku do przystanku i czekam na busy. Siadłam sobie na ławeczce i czekałam spokojnie. aż do momentu kiedy zadzwonił ktoś do mnie. Mianowicie Francine. Odebrałam chociaż nie mam ochty na rozmowę z nią.
-Halo.- Powiedziałam niechętnie do słuchawki.
-Lol Cindy Paul zerwał z mamą.!
Paul zerwał z mamą.!Paul zerwał z mamą.!Paul zerwał z mamą.! Nic innego nie chodziło mi po głowie oprócz tych czterech słów. Ahh nie do wiary... Nie obchodziło mnie czemu. kiedy tak siedziałam to zdążył podjechać bus i ocknęłam się dopiero jak było prawie za późno żeby wsiąść. Ale jednak zdążyłam i wsiadłam. Nigdy mu nie wierzyłam. Powinna była nie spotykać się z nim.
Kiedy stałam już przed jego drzwiami zastanawiałam się czy naprawdę mam to zrobić. Może w ten tydzień już o mnie zapomniał i znalazł sobie nową dziewczynę? Nie wiem. Po nim mogę się wszystkiego spodziewać. Poprawiłam sobie fryzurę i zadzwoniłam dzwonkiem.
-Cześć.- Powiedziałam jak otworzył drzwi.-Hej.- Odpowidział i ' jebnął smajla '.
- Wejdź proszę.- Dodał po chwili.
Weszłąm grzecznie i podziwiałam fajny salon. Obczaiłam telewizor, około 60 cali. Ale czego ja się spodziewałam. W końcu jestem w mieszkaniu znanego celebryty. Ale ja lubię to słowo. Cele-bryta.
- I co tam u ciebie nowego, Cindy?. - Powiedział jakby niechętnym głosem.
-A w sumie nie dużo. A u ciebie?
Harry przez chwilę nie odpowiadał. Tylko podeszedł do mnie złapał mnie za rękę.
-Też nic. - Powiedział wtapiając we mnie swoje paczydła. Ale przestał na mnie patrzeć i uśmiechnął sie od ucha do ucha.
-Fajnie że przyszłaś. - Dodał.
-Też się cieszę że znalazłam czas.
-A dużo go masz? - Zapytał tak... tajemniczo.
-Oj dużo. Może nawet za dużo. A co ?
-Bo może byśmy gdzieś poszli?
-Gdzieś? A co proponujesz?
-No może tak gdzieś do jakiejś restauracji czy coś... - Był jakby spięty.
-Ale dzisiaj?
Na to nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową na 'tak'. Huhuhu on mnie kocha. Nie mogę w to uwierzyć. A jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, żeby opowiedzieć to mojej nowej lokatorce.
-Czemu nie. Chętnie z tobą pójdę gdzieś do jakiejś restauracji. - Powiedziałam po chwili z uśmiechem. Ale tak mam iść? Może powinnam się przebrać?
-Nie musisz. Wyglądasz cudownie.
-Okej. To gdzie idziemy?
-Może do Nando's?
Oczywiście. czego ja się spodziewałam. Dla chłpców z One Direction nie ma innych restauracji. Chociaż nigdy tam nie byłam.
-No dobrze. To chodźmy.- Powiedziałm po chwili.
Wyszliśmy i Harry zamknął drzwi a kluczyk włożył do kieszeni. Jak szliśmy to między nami panowała cisza. Ale ja w końcu zapytałam :
-A to daleko?
-Zależy skąd idziesz. - Uśmiechnął się.
Też się lekko uśmiechnęłam. Znowu nic do siebie nie mówiliśmy. Ale on nagle jakby chciał coś powiedzieć, ale jednak nie powiedział, tylko złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego a on na mnie. Jednak w tej chwili tak z nikąd pojawiły się fanki. Zaczęły prosić o foty i pytać kim ja jestem itd. On nie wiedział co odpowiedzieć. W tym świecie nie można w spokoju mieć randki z jakimś fajnym chłopcem, bo jego fanki chcą go mieć dla siebie. Jednak porobiły sobie zdjęcia i szybko zniknęły.
Zajeliśmy miejsce i czekaliśmy na kelnerkę.
-A ty co najbardziej lubisz tutaj jeść?- Zapytał Harry. Jakiś niecierpliwy się wydawał.
-To znaczy ja jeszcze nigdy nie byłam w Nando's...
Spojrzał na mnie wzrokiem 'nie znam cię!'. Ale u niego byłoo to wyjątkowo słodkie.
-A co byś mi polecał? -Czułam się jakby głupio.
-Kurczaka z frytkami? Bardzo lubię.
W tym samym momencie podeszła kelnerka.
-W czym mogę pomóć.- Zapytąła takim głosem jak Skalmar ze Spongeboba.
-Eee ja poproszę Kurczaka z frytkami-Odezwał się Hazz.
-I ja też.-Odpowiedziałam.
-Czyli dwa razy kurczak z frytkami. Już się robi. Odpowiedziała jeszcze bardziej niechętnie.
Dziwne. Skąd oni biorą ten personal. Jeśli zawsze tak jest to mi się tu nie podoba.
-Następnym razem ja wybieram lokal.-Powiedziałam jak odeszła.
To był jednak wyjątkowy wieczór. Nawet jeśli nie było tak fajnie, to było cudownie bo byłam z nim. Harry odprowadził mnie pod dom. Uwielbiam takie momenty.
-Fajnie dzisiaj było.-Powiedział i spojrzał mi w oczy.
-Mi też się podobało.
-Zadzwonię do ciebie.- Harry Pocałował mnie i odszedł.
Weszłam do domu. Byłam mega szczęśliwa, bo on na mnie leci :D Momentalnie poszłam spać, jutro muszę walczyć o lokatorkę. Ale to nie oznacza że momentalnie zasnęłam. Pół godziny się przewracałam na łożku i uśmiechałam do ściany. W końcu nie wytrzymałam i weszłam na fejsbooka. To jakaś ironia losu, ale zawsze jak wejdę to jest też Francine. Tym razem nie było inaczej. Ona zawsze chciała ze mną pisać. Wiem, ona mnie kocha. Ale co ja się dziwię. I AM AWESOME BITCHES.
.........................................................................................................
hej to był nowy rozdział :DD


Świetne ! czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuń